BLOG ZOSTAŁ PRZENIESIONY!
ZAPRASZAMY NA ADRES:
www.psychologia24.net
Podczas oglądania mrożących krew w żyłach scen w filmach akcji, nasz mózg wczuwa się w emocje bohaterów i sprawia, że czujemy się, jakbyśmy również uczestniczyli w wydarzeniach.
Badania mózgu wykazały, że podobne reakcje zachodzą podczas lektury emocjonujących książek - informują naukowcy na łamach pisma "Public Library of Science ONE".
Naukowcy pod kierunkiem Mbemba Jabbi z NeuroImaging Center na Uniwersytecie w Groningen w Holandii badali, co się dzieje w naszych mózgach, kiedy oglądamy emocje na czyjejś twarzy. Następnie porównywali tę aktywność mózgu z sytuacją, kiedy wyłącznie czytamy o przeżywanych przez kogoś emocjach
- Umieściliśmy uczestników badań w skanerze funkcjonalnego rezonansu magnetycznego i, pokazując im trzysekundowe filmy, mierzyliśmy aktywność ich mózgów. Na filmach aktor wypijał łyczek herbaty z filiżanki i robił minę, jakby odczuwał obrzydzenie - wyjaśnia jeden z prowadzących prof. Christian Keysers z Uniwersytetu w Groningen. Następnie naukowcy prosili badanych o przeczytanie krótkich, pełnych podobnych emocji, historyjek. Jedna z nich opowiada, jak bohater idzie wzdłuż ulicy, pada na cuchnącego pijaka, który zaczyna wymiotować. Bohater konstatuje, że część wymiocin ląduje przez przypadek w jego własnych ustach. Jak tłumaczą naukowcy, mierzono aktywność mózgów czytelników podczas reakcji na zakończenie historyjki.
Okazało się, że w obszarze mózgu, który - jak wiadomo od pewnego czasu - odpowiada za uczucie obrzydzenia, reakcje na film i na lekturę historyjki były identyczne. Naukowcy wyjaśniają, że osoby z uszkodzeniami w tej części mózgu, mogą pić np. zepsute mleko i mówić, że smakuje ono jak woda mineralna.
- Z naszych badań wynika zatem, że niezależnie czy oglądamy film, czy czytamy historię, w mózgu dzieją się te same rzeczy. Dzięki temu możemy odczuwać dokładnie to samo, co nasz bohater - tłumaczy Keysers.
W świecie zdominowanym przez wizualne środki przekazu, nasze badania są niosą pociechę literaturze i mediom opartym na słowie pisanym: lektura dobrej książki czy pasjonującego artykułu może być tak samo emocjonująca, jak oglądanie filmu - podsumowuje badacz.
![]() |
|
fot.Złote Myśli |
Znalazłem bardzo interesujący e-book o zarządzaniu sobą w czasie. Oto jego fragment:
Gaduły w swoim otoczeniu najpierw zdiagnozuj, a potem zdecydowanie...
>>Odmawiaj! Naucz się mówić „Nie, nie teraz”, „Chcę się zająć sprawą, która jest dla mnie ważna”. Sygnalizuj gadułom na początku, jaki czas pozwalasz im zająć: „Mam dla ciebie 5 minut” lub: „Możemy pogadać do 17.00”. To ważne. I mimo początkowego buntu i ryzyka utraty kilku znajomych (nie żałuj) – reszta się przyzwyczai i uszanuje Twoje prawo do odmowy. Masz obowiązek szanować swój czas i wymagać, by inni również go szanowali.
Ograniczaj przerywanie i gadułom, i również tym, którzy robią to sporadycznie. Jeżeli zauważysz, że przerywanie występuje w Twoim życiu jako powtarzalne zjawisko – zmień to. W takich przypadkach zastosuj odmowę, podobnie jak opisano w punkcie 3. Powiedz na przykład: „Zajmę się tym później, nie chcę teraz przerywać tego, co robię, to zbyt ważne” – pisze w swoim praktycznym poradniku „Zarządzanie sobą samym w czasie” Iwona Kubis – doświadczony trener zarządzania czasem. <<
li
Na podstawie analizy komunikacji internetowej amerykańscy naukowcy stwierdzili, że ludzie na całym świecie znają się znacznie lepiej niż mogłoby się wydawać.
Badanie 30 miliardów wiadomości wysłanych w ciągu miesiąca przez użytkowników komunikatora firmy Microsoft potwierdza kontrowersyjną hipotezę społeczną, o nazwie sześć stopni oddalenia. Według niej, ilość pośredników między dwiema osobami w całej populacji ludzi na Ziemi nie przekracza sześciu.
Hollywoodzcy aktorzy i byli małżonkowie Nicole Kidman i Tom Cruise znają się osobiście, toteż dzieli ich pierwszy stopień oddalenia. Jeśli Kidman nie zna bezpośrednio drugiej żony Cruisa, aktorki Katie Holmes, to zna ją przez swego byłego męża. Obie aktorki dzieli więc drugi stopień separacji.
Do tej pory teorii o tym, że wszystkich ludzi na Ziemi dzieli tylko sześć stopni nie udało się potwierdzić. Teraz, na podstawie danych z sieci, amerykańscy naukowcy twierdzą, że hipoteza potwierdza się. Ich zdaniem wszystkich ludzi na świecie dzieli dokładnie 6,6 stopnia oddalenia.
Źródło: onet.pl
Wspólny raport NewsPoint i info-PR to zestawienie ilości wzmianek na temat dziesięciu największych miast Polski w mediach internetowych w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. Do analizy wybrano miasta z grupy tych liczących powyżej 300 tys. mieszkańców.
Miasto Ilość mieszkańców Ilość publikacji (miejsce)
Warszawa 1 700 500 91 522 (1)
Łódź 778 200 11 965 (6)
Kraków 733 100 23 641 (2)
Wrocław 632 200 19 684 (3)
Poznań 581 200 18 595 (4)
Gdańsk 456 700 16 148 (5)
Szczecin 415 700 8 651 (8)
Bydgoszcz 384 700 5 765 (9)
Lublin 354 200 10 596 (7)
Katowice 334 200 5 685 (10)
Raport obejmuje publikacje na temat 10 największych miast polskich, w których liczba mieszkańców przekracza 300 tysięcy: Warszawy, Łodzi, Krakowa, Wrocławia, Poznania, Gdańska, Szczecina, Bydgoszczy, Lublina, Katowic. Analiza ilościowa objęła publikacje ukazujące się w portalach serwisach internetowych w okresie od 1 maja 2008 r. do 30 czerwca 2008 r.
Jak można było się spodziewać, pierwsze miejsce pod kątem ilości publikacji uzyskała Warszawa, co wiąże się z jej dominującą pozycją jako miasta stołecznego. Dalsze wyniki również potwierdzają regułę, że im większe jest dane miasto, tym więcej ma w nim miejsce wydarzeń, inicjatyw kulturalnych czy zespołów sportowych oznaczonych jego nazwą, - co z kolei przekłada się na większą liczbę wzmianek w mediach.
Metodologia raportu:
Podsumowanie przygotowano przy wykorzystaniu usługi monitorowania internetu NewsPoint (www.NewsPoint.pl). Artykuły do analizy były wyszukiwane w oparciu o jedno wybrane słowo kluczowe – nazwę miasta we wszystkich odmianach. Analizie ilościowej poddano artykuły z okresu 1 maja 2008 r. – 30 czerwca 2008 r.
====
Najpopularniejszy wśród Polaków jest pop oraz… disco-polo. Wielu z nas słucha także rocka. To by wyjaśniało, dlaczego Doda wiedzie prym na rodzimym rynku muzycznym…
Zazwyczaj sięgamy zarówno do muzyki polskiej, jak i zagranicznej (59% z nas). Z kolei 84% Polaków uważa, że przy muzyce łatwiej się odprężyć – wynika z badania TNS OBOP na zlecenie STX Jamboree.
„Warto zauważyć, że aż 13% respondentów to grupa prawdziwych muzycznych pasjonatów. Pasjonaci to głównie ludzie młodzi, z wyższym wykształceniem. Patrząc na obecny rozwój społeczeństwa można się spodziewać, że znaczenie tej grupy na rynku muzycznym będzie w przyszłości rosło” - komentuje Artur Czajka, Lider Sektora Badań Konsumenckich TNS OBOP.
Najchętniej słuchamy popu. Ten gatunek lubiany jest szczególnie przez osoby od 15 do 39 lat. Drugie (zaszczytne?) miejsce zajmuje disco-polo. Jego odbiorcami są głównie mieszkańcy wsi i małych miast, osoby z wykształceniem podstawowym, zasadniczym zawodowym oraz osoby powyżej 50 roku życia.
Rock, który zajmuje w Polsce trzecie miejsce pod względem popularności, słuchany jest przede wszystkim przez młodzież, w wieku od 15 do 19 lat, mieszkańców miast.
Badanie pokazuje, że coraz popularniejsze (obecnie wśród 10% Polaków) są różne odmiany jazzu, smooth jazz i chill-out.
Co ciekawe, Polacy przyznają się też do… podśpiewywania. Aż jedna trzecia Polaków (34%) deklaruje, że zdarza im się podśpiewywać podczas kąpieli. Ponad 4 mln Polaków (12%) jest również przekonanych co do swoich wokalnych umiejętności, uważa że umie śpiewać i że z powodzeniem mogłoby startować w muzycznych konkursach.
„To jedno z pierwszych tak kompleksowych badań pokazujących preferencje i zwyczaje muzyczne Polaków. Powiększający się z roku na rok rynek wydarzeń kulturalnych i eventowych w Polsce oraz bardziej świadome wykorzystanie muzyki w komunikacji z konsumentami na coraz większą skalę, wymusza na rynku lepsze poznanie naszego społeczeństwa, także w tym segmencie swoich aktywności i zainteresowań – podsumowuje Stanisław Trzciński, współwłaściciel agencji marketingu muzycznego STX JAMBOREE.